Edited by Kennedy/Maj 2026
Wiatraki
Wiatraki w gminie Pruchnik to temat znany już od kilkunastu lat. Jeszcze za czasów byłego burmistrza Wacława Szkoły budowa farm wiatrowych na naszym terenie była rozważana. Jednak dyskusja nie wyszła poza gabinety urzędników. Obecny burmistrz Stanisław Kłopot również informował na sesjach rady miasta, że trzy firmy są zainteresowane rozpoczęciem takiej inwestycji w naszej gminie. Niestety nasz burmistrz również nie zadał sobie trudu aby zagłębić się w temat i przedstawić go należycie mieszkańcom. Za to bardzo mocno zaangażowała się w to pani radna Alicja Kurzawa. Przeszła się po swoim sołectwie Rozbórz Długi wraz z dwiema kobietami i zebrała podpisy przeciwko powstaniu wiatraków w tejże miejscowości. Z informacji nam dostępnych pani Kurzawa nie jest ekspertką w tej dziedzinie a wiedzę w tym temacie czerpie chyba z portali internetowych. Dziwi nas również stanowcze stanowisko obecnej większości w radzie miasta. „ STOP WIATRAKOM „ Zgadzamy się że ignorowanie mieszkańców w podejmowaniu decyzji ich dotyczących jest nie dobre. Dlatego uważamy, że burmistrz i radni powinni spotkać się z mieszkańcami i potencjalnymi inwestorami by rzeczowo i merytorycznie porozmawiać o takiej inwestycji. Chcieliśmy zauważyć, że sprawowanie władzy, to nie jest tylko i wyłącznie robienie sobie zdjęć i klepanie się po ramieniu, ale podejmowanie decyzji , czasami trudnych z którymi nie wszyscy będą się zgadzać.
Wracając jednak do wiatraków, może radni działając w interesie mieszkańców powinni podjąć uchwałę intencyjną.
Co to jest uchwała intencyjna ? Jest to akt prawny organu samorządu. Nie tworzy ona ostatecznych skutków prawnych, ale umożliwia przeprowadzenie prawdziwych konsultacji społecznych. Myślimy, że jest to bardziej fachowe podejście do tej sprawy niż nie bo nie.
Czy wiatraki są nam niezbędne ? Oczywiście, że nie, tak samo jak możemy się obejść bez sieci wodociągowej, kanalizacyjnej, bez dobrych dróg i wielu innych rzeczy. Jednak każdy z nas chce podnosić sobie standard życia i słusznie. Aby gmina mogła te różne zadania wykonać potrzebuje pieniędzy. Z naszych ustaleń wynika, że inwestorzy działający w branży OZE, bardzo chętnie sponsorują lokalne stowarzyszenia, kluby sportowe. Mądrze przeprowadzony proces inwestycyjny może skutkować przekazywaniem dość znacznych kwot na lokalne inicjatywy. Uważamy, że przykładowo klub sportowy Huragan Rozbórz Długi nie miałby nic przeciwko temu aby ich budżet co roku był zasilany dodatkowo kwotą kilkunastu tysięcy złotych. Czy przykładowo sołectwo Rozbórz Długi miało by dodatkowe pieniądze na rozwój tej miejscowości. Może należałoby się nad tym pochylić i rozważyć argumenty za i przeciw. Negowanie wszystkiego co nowe nie jest najlepsze.
Kennedy
Spotkania wiejskie i osiedlowe
Przypominamy, że były to dopiero drugie takie spotkania w ciągu dwóch lat sprawowania władzy przez burmistrza Stanisława Kłopota ( miały się odbywać 2 razy do roku ). Jesienią 2025 roku nie odbyły się z wiadomych przyczyn ( komasacja w gminie Pruchnik ). Nasz burmistrz już wielokrotnie pokazał, że boi się rozmawiać z mieszkańcami. W dniach od 20 Kwietnia 2026 roku do 24 Kwietnia 2026 roku odbyły się spotkania burmistrza z mieszkańcami poszczególnych sołectw i osiedli. Były to bardzo ważne spotkania gdyż w ciągu tych dwóch lat nazbierało się trochę problemów do rozwiązania. Dyskusję na temat tych zebrań można było zobaczyć na facebooku. A to za sprawą pani sołtys miejscowości Świebodna Moniki Dzięgielowskiej. Nasza „hrabianka” zarzuciła obecnemu Przewodniczącemu Rady Miasta i jego zastępcom, że nie pojawili się na spotkaniu zorganizowanym w Świebodnej. Chcieliśmy zauważyć, że były to spotkania burmistrza z mieszkańcami. To burmistrz Stanisław Kłopot ustalał terminy spotkań. Z tego co nam wiadomo nie konsultował tego z radnymi. Chcieliśmy zauważyć, że na spotkaniu w Świebodnej był przedstawiciel Rady Miasta, radny Stanisław Stanik. Chcieliśmy zauważyć że radni nie są pracownikami etatowymi urzędu gminy. Mają swoją pracę i swoje obowiązki nie związane z piastowaniem stanowiska radnego. Pani Dzięgielowska jako osoba inteligentna słusznie chyba zauważyła, że nie do końca na dobrego konia postawiła. Przy obecnej sytuacji w Radzie Miasta „ nasz” burmistrz nie do końca może sprawować władzę tak jak by chciał. Wróćmy jednak do innych spotkań burmistrza z mieszkańcami a panią Monikę z jej żalami zostawmy. Ma lekkie pióro to niech sobie pisze w internecie. My jako zespół redakcyjny Gońca Pruchnickiego ze względu na swoje obowiązki zawodowe nie byliśmy na wszystkich zebraniach. Skupiliśmy się na jednym a mianowicie w Pruchniku Dolnym. Zebranie to wybraliśmy ze względu na datę , późną godzinę i tematy, które wiedzieliśmy, że będą poruszane. Nie zawiedliśmy się było bardzo gorąco ale rzeczowo. Spotkanie odbyło się w ten sposób, że pierwsi zadawali pytania przybyli mieszkańcy, a po wyczerpaniu pytań głos zabrał burmistrz. Tematów było sporo. Gorącym tematem była budowa obwodnicy Pruchnika ,ale były również poruszane sprawy dotyczące lokalnych dróg, chodników, oświetleń. Mieszkańcy przybyli na to spotkanie byli bardzo dobrze przygotowani. Nie dawali się zbyć byle jakimi odpowiedziami i obietnicami burmistrza.”Nasz” pan burmistrz został wypunktowany. Mieszkańcy jasno i dobitnie pokazali jak burmistrz składa obietnice bez pokrycia, że tylko obiecuje a nic nie robi. Można było zobaczyć jak burmistrz traktuje mieszkańców, że ma ich sprawy daleko w poważaniu. Nie dotrzymał żadnej obietnicy danej mieszkańcom. Spotkanie to pokazało, że ludzie przestali się bać władzy i zaczęli zadawać trudne pytania. Co z tego wyniknie, czas pokaże. Jeszcze tylko tak dla informacji , mimo że terminy spotkań wiejskich nie były konsultowane z radnymi, to przewodniczący rady miasta Marcin Trędowicz obecny był na 7 spotkaniach a wice przewodniczący Marcin Wańkowicz na 6.
Kennedy
Sesja Rady Miasta
Ostatniego kwietnia odbyła się sesja Rady Miasta Pruchnika. Po zmianie układu sił w radzie sesja wyglądała zupełnie inaczej niż te pod przewodnictwem radnego Dawida Mazura. Była to sesja „żywa” nie tak jak poprzednie „nieme” ( kto jest za, kto przeciw, kto wstrzymał się od głosu ) Radni zaczęli korzystać za swoich praw , zadają pytania, składają interpelacje, są aktywni, nie dają się zbyć byle jakimi odpowiedziami, drążą tematy. Bardzo pozytywnym zjawiskiem jest obecność zwykłych mieszkańców naszej gminy a minusem obecność sołtysów. Na posiedzeniu rady miasta obecny był jeden sołtys i jedna przewodnicząca rady osiedla. Tematem wiodącym przy pytaniach mieszkańców ale nie jedynym była budowa obwodnicy Pruchnika. Tutaj chcemy zauważyć, że tak jak wszyscy radni tak i zainteresowani mieszkańcy nie są przeciwnikami budowy tej obwodnicy. Większość zarzutów kierowana była na ręce „naszego” burmistrza Stanisława Kłopota. Głównym zarzutem było brak jakikolwiek konsultacji społecznych. Burmistrz Stanisław Kłopot tłumaczy się tym, że na wrześniowej sesji rady miasta poinformował radnych, że są prowadzone prace nad koncepcją przebiegu tej inwestycji. Przypominamy, że brał czynny udział nad tymi pracami co najmniej od pół roku. Pierwsze udokumentowane rozmowy odbyły się 17.03.2025 r. i do wrześniowej sesji odbyły się takie trzy spotkania. Nikogo oczywiście o tym nie poinformował. Ani były przewodniczący Dawid Mazur jak też pełniący funkcję obowiązki przewodniczącego ( ze względu na chorobę radnego Dawida Mazura ) Marcin Trędowicz nie mieli żadnej wiedzy w tym temacie. Co takiego było do ukrycia , że było wszystko robione po ciuchu ? Studiując wystąpienia mieszkańców Pruchnika, można było odnieść wrażenie, że słucha się kompletnych urzędników na stałe zajmujących się takimi sprawami. Były to wystąpienia rzeczowe oparte na ustawach, uchwałach i dokumentach. Burmistrz zaś choć jest z zawodu geodetą, czyli powinien się na tym znać, nie miał nic mądrego do powiedzenia. W czasie tych wystąpień wyszła jeszcze jedna ciekawa informacja. Gdy mieszkańcy tylko w sobie znany sposób otrzymali informację o przebiegu tej obwodnicy zaczęli odwiedzać gabinet burmistrza i pytać o szczegóły. Już w tedy było pewne, że już po cichu nie da się tego załatwić. W tedy to burmistrz Stanisław Kłopot zdecydował się pojechać w raz z byłym burmistrzem Wacławem Szkołą ( dlaczego nie Robertem Kuraszem odpowiedzialnym za drogi ? ) do Rzeszowa omawiać tą sytuację na wyższym szczeblu. Gdy zainteresowani mieszkańcy się o tym dowiedzieli też chcieli przyłączyć się do tej delegacji. Jednak pan burmistrz nie wyraził na to zgody. Czy burmistrz który wstydzi się mieszkańców i nie działa w ich interesie dalej powinien sprawować swój urząd ?
Kennedy
Granice Postępu
W Gońcu Pruchnickim często poruszamy tematy związane z rozwojem, postępem czy raczej braku tego rozwoju i postępu w naszej gminie.
Każdy kto realnie patrzy na to co się u nas dzieje dojdzie do konkluzji takiej, że środki jakimi dysponuje gmina są przejadane a nie inwestowane. Były burmistrz Wacław Szkoła ciągle podkreślał , że Gmina Pruchnik stawia na turystykę. Powtarzał to jak mantrę a co zrobił w tej sprawie ? Podpowiadamy : postawił wieżę widokową, która po ośmiu latach się zawaliła ( nikt za to nie odpowiedział ). A może atrakcją turystyczną , która ma przyciągnąć turystów jest labirynt koło tej wierzy ? Tak na marginesie ciekawe czy ludzie, którzy przyjeżdżają na nową wieżę, która stoi na miejscu starej wiedzą, że jest tam labirynt.
Obecny burmistrz Stanisław Kłopot też oczywiście stawia na turystykę. Jak widać idzie wydeptaną przez Wacława Szkołę ścieżką, czyli dużo mówić, obiecywać a nic nie robić. Czy któryś z tych panów nakreślił jakiś plan jak przyciągnąć turystów z tego co nam wiadomo to nie. Żeby nie było chociaż ścieżki rowerowej, to już jest absurd ( stawiamy na turystykę ).
Jednak w tym artykule chcielibyśmy zasygnalizować inny problem. To, że nie mamy szczęścia do rządzących to widać gołym okiem. Jednak ktoś ich wybiera. Po naszych ostatnich obserwacjach widzimy, że wybierają ich ludzie, którzy podchodzą do tematu rozwoju tak jak ich wybrańcy. Najlepiej nic nie robić, przecież jakoś żyjemy i jest dobrze. Zawsze wpajano nam że motorem rozwoju, postępu są ludzie wykształceni , którzy mają otwarte umysły. Okazuje się jednak, że ta mądrość nie działa w Pruchniku a w szczególności wśród części mieszkańców ulicy Wiejskiej. Tu w skrócie postaramy się wyjaśnić o co chodzi. Część ulicy Wiejskiej jest w opłakanym stanie : wyboista , z dziurami, wąska, kręta, bez poboczy i chodnika. Naszym zdaniem w takim stanie jest bardzo niebezpieczna. Powinna być drogą jednokierunkową. Na większej części tej drogi 2 auta nie mają szans się wyminąć. Nad tematem tym pochylił się i bardzo zaangażował się radny Władysław Piś. Poświęcił swój wolny czas ( niedzielę ) , przeszedł się od domu do domu, porozmawiał z mieszkańcami i zaoferował pomoc w nagłośnieniu remontu tej drogi. Przekonał większość radnych o potrzebie modernizacji tej drogi w odpowiednim standardzie. Można by powiedzieć, że wręcz przymusił burmistrza i podległych mu urzędników do działania. Tu musimy przyznać, urzędnicy stanęli na wysokości zadania. Przewodniczący Rady Miasta Marcin Trędowicz , kierownik Robert Kurasz oraz radni Marcin Wańkowicz i Władysław Piś przeszli się tą drogą i z pomocą GPS poznaczyli , którędy biegł by pas drogowy. Każdy właściciel działki otrzymał dokładną mapę z projektowaną drogą wraz z pasem drogowym. Wykonanie tej drogi w odpowiednim standardzie ( droga 5 metrów szerokości i chodnik ) wiąże się z wykupem części działek. Przykładem takiej inwestycji jest ulica Jasna. Myślimy, że każdy kto pamięta jak wyglądała przed przebudową , a jak wygląda teraz przyzna, że było warto. Większość osób mieszkających przy ulicy Wiejskiej jest za przebudową tej drogi i nie ma nic przeciwko temu, żeby odsprzedać swoją część działki dla dobra ogółu. Jednak jest mała grupka mieszkańców, która się na to nie zgadza, twierdząc przez tyle lat jeżdżą taką drogą to i dalej mogą.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że są to osoby wykształcone , a nawet z wyższym wykształceniem. Wpajano nam, że osoby wykształcone, to elita narodu. Dziękujemy za taką elitę, która nie widzi dalej, jak czubek własnego nosa. W tym wypadku można by skorzystać z „spec ustawy”, która zezwala na przymusowy wykup. Jednak burmistrz Stanisław Kłopot jak zapowiedział z tej możliwości nie skorzysta. To akurat nas nie dziwi bo pan burmistrz z niczego nie chce korzystać. Takie coś pewnie go przerasta ? Na koniec, apelujemy do tej garstki niechętnych : ziemi ze sobą do grobu nie weźmiecie a do końca życia będziecie się bać chodzić po tej drodze. A wasze i waszych sąsiadów dzieci i wnuki nie będą mieć bezpiecznej drogi do szkoły.
Kennedy
Strachy na Lachy
Poprzedni burmistrz w ramach promocji Pruchnika zamówił rzeźbę wilka. Wilk ten stoi na skwerze przy głównym skrzyżowaniu w samym centrum Pruchnika. Mamy również na rynku wypisaną legendę o wilku. Mamy nadzieję, że nikt nie wziął za napisanie jej pieniędzy. Uważamy, że rozpisanie konkursu w szkołach podstawowych w naszej gminie było by z korzyścią dla uczni i przyniosło by lepszy efekt niż te wypociny , które można przeczytać na naszym rynku. Chyba, że nasz pruchnicki wilk wykarmił parę osób przy władzy i niczym rzymska wilczyca , która wykarmiła braci bliźniaków Romulusa i Remusa. A Romulus został później królem.Jak się to wszystko ma do tego co wyprawia obecny burmistrz ? Mamy wilka, mamy legendę i mamy burmistrza, który wychował się na bajce o czerwonym kapturku. Dlaczego o tym piszemy ? Od jakiegoś czasu w Polsce wzrosła populacja wilka i jest realnym zagrożeniem dla zwierząt parzysto – kopytnych czyli saren, jeleni etc. czy hodowanych przez rolników owiec, kóz. Tu chcielibyśmy podkreślić , że od zakończenia II wojny światowej nie odnotowano w Polsce śmiertelnego ataku wilka na człowieka. Jak na tą sytuację zareagował „nasz burmistrz” ? Od prawie dwóch miesięcy próbuje straszyć wilki, a w rzeczywistości to bardziej straszy ludzi niż wilki.
Sam miesiąc temu na zebraniu w Pruchniku stwierdził, że to straszenie nie ma najmniejszego sensu, a mimo to strażacy rano i wieczorem wypalają na darmo paliwo czyli de facto nasze pieniądze. Na tym przykładzie widać jak działa nasza władza. Jeżeli w ogóle zauważy jakiś problem, to robią coś ale na pokaz. Nieważne czy to ma sens. Ważne, żeby było głośno i medialnie. A może by tak edukować społeczeństwo, informować jak zachować się w sytuacji zagrożenia. I tak to z mieszkańców kochających wilka staliśmy się jego prześladowcami. Jesteśmy my jak i mieszkańcy ciekawi, kiedy ta farsa się skończy ?
Kennedy
GPS
Po raz pierwszy temat założenia GPS-ów w sprzęcie, którym dysponuje Urząd Gminy w Pruchniku pojawił się w przestrzeni publicznej ponad rok temu. Takie rozwiązanie zaproponował na sesji Rady Miasta radny Marcin Wańkowicz. W tedy to największy sprzeciw był ze strony radnego Stanisława Szkoły. Twierdził on, że montaż takich urządzeń wywoła wielkie niezadowolenie wśród operatorów tego sprzętu. Sugerował wręcz, że montaż tych GPS’ów doprowadzi do tego, że pracownicy którzy pracują na tym sprzęcie złożą wypowiedzenia i przejdą do firm prywatnych. Było to dość pokrętne tłumaczenie gdyż większość szanujących się firm prywatnych takie urządzenia dawno ma zamontowane. A może to panu radnemu Stanisławie Szkole było to nie na rękę gdyż nie mógłby tak bez karnie wykorzystywać nasz wspólny majątek. W tamtym czasie zdołał to jeszcze zablokować. Jednak po „przewrocie marcowym „ układ sił w radzie zmienił się i pan Stanisław Szkoła z bardzo wpływowego radnego stał się radnym , który bez większości stał się zwykłym pionkiem w obecnej układance. Ciężko się patrzy na radnego Szkołę , który zawsze powtarzał, że on jest tam gdzie są pieniądze i, że on i tak wszystkich ogra teraz traci wszędzie wpływy i niewiele może.
Ale wróćmy do GPS’ów. W miesiącu kwietniu zostały one zamontowane. Nikt nie złożył wypowiedzenia, a zainteresowani wiedzą gdzie jest w danej chwili sprzęt i co wykonuje. Z tego co nam wiadomo jeszcze nie wszystkie maszyny w gminie są zaopatrzone w takie urządzenia. Uważamy, że GPS- y powinny być montowane również na samochodach, które urząd ma na stanie. Jesteśmy przekonani, że montaż tych urządzeń jest z korzyścią dla pracowników , którzy chcą w spokoju pracować jak i kierowników by mogli lepiej zarządzać ludźmi i sprzętem.
Kennedy
Obwodnica Pruchnika
Po Fali Protestów: Władze Zaczynają Reagować
Rosnąca presja społeczna oraz coraz głośniejsze protesty mieszkańców sprawiły, że temat obwodnicy Pruchnika przestał być wyłącznie lokalnym sporem. W ostatnich tygodniach doszło do serii wydarzeń, które pokazują, że inwestor i samorząd województwa nie mogą już ignorować głosu mieszkańców.
16 kwietnia 2026 r. burmistrz Pruchnika Stanisław Kłopot skierował oficjalne pismo do dyrektora PZDW. W dokumencie wskazał na nasilające się interwencje mieszkańców oraz zaapelował o przeanalizowanie możliwości zmiany przebiegu planowanej trasy.
Spotkanie bez Mieszkańców
Kilka dni później – 21 kwietnia 2026 r. – odbyło się spotkanie dotyczące budowy obwodnicy Pruchnika, w którym uczestniczyli przedstawiciele Zarządu Województwa Podkarpackiego, PZDW, burmistrz Pruchnika Stanisław Kłopot, były burmistrz Wacław Szkoła oraz dwuosobowa delegacja mieszkańców.
Przedstawiciele władz województwa zapewnili, że inwestycja nie będzie realizowana wbrew oczekiwaniom lokalnej społeczności oraz władz gminy. Co istotne, podjęto decyzję o wstrzymaniu dalszych prac projektowych i zobowiązano inwestora do wykonania dodatkowych analiz, które mają obejmować: symulacje odsunięcia inwestycji od zabudowań, analizę alternatywnych przebiegów trasy, badania geologiczne. Dopiero po przedstawieniu wyników tych prac mają zapaść dalsze decyzje dotyczące inwestycji.
Należy jednak podkreślić, że doszły do nas głosy, że zwykli mieszkańcy Pruchnika nie zostali na to spotkanie zaproszeni. Dopiero po osobistym przybyciu zostali dopuszczeni do udziału przez organizatorów. Według relacji uczestników, podczas spotkania miała paść propozycja Wacława Szkoły, aby mieszkańcy jednak „przemyśleli sprawę” i zaakceptowali bardzo niekorzystny dla nich przebieg inwestycji.
„Nie będzie szantażu”
Sprawa obwodnicy wybrzmiała również podczas sesji Sejmiku Województwa Podkarpackiego 27 kwietnia 2026 r. Na obrady przybyli przedstawiciele mieszkańców oraz prezydium Rady Miejskiej w Pruchniku: przewodniczący Marcin Trędowicz, wiceprzewodniczący Marcin Wańkowicz oraz radny Władysław Piś.
Temat obwodnicy poruszył radny sejmiku Wiktor Koba, który od początku aktywnie wspiera protestujących mieszkańców. Podczas swojego wystąpienia zasugerował, że pojawiły się pewne formy „szantażu”, iż jeśli inwestycja nie zostanie zrealizowana w proponowanym obecnie wariancie, obwodnica może nie powstać wcale. Radny ocenił takie działania jako niedopuszczalne i określił je mianem form nacisku wobec mieszkańców.
Mimo późnej pory – radni z Pruchnika zostali dopuszczeni do głosu dopiero po północy – przedstawiciele gminy zaapelowali do władz województwa o wybór rozwiązania najmniej uciążliwego zarówno dla mieszkańców, jak i środowiska naturalnego.
Jednogłośne Stanowisko Rady Miejskiej
30 kwietnia 2026 r. temat obwodnicy został poruszony na sesji Rady Miejskiej w Pruchniku. Półtoragodzinną debatę rozpoczęło wystąpienie radnego sejmiku Wiktora Koby, który jednoznacznie opowiedział się po stronie mieszkańców. Krytyce poddał sposób prowadzenia inwestycji bez wcześniejszych konsultacji społecznych, przebieg trasy w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań, a także – jego zdaniem – przesadzony standard projektowanej drogi. Głos zabierali również mieszkańcy, opisując swoje obawy. Kulminacją dyskusji było jednogłośne przyjęcie stanowiska Rady Miejskiej w Pruchniku, w którym radni zaapelowali do PZDW o prowadzenie dalszych prac w sposób transparentny i z pełnym uwzględnieniem głosu mieszkańców. W przyjętym stanowisku podkreślono, że realizacja inwestycji musi odbywać się z poszanowaniem interesów mieszkańców, zgodnie z zasadami ładu przestrzennego oraz w oparciu o rzetelne konsultacje społeczne i przejrzysty proces decyzyjny.
Burmistrz Rusza do Mediów
12 maja 2026 r. na antenie TVP3 Rzeszów wyemitowano program „Kopisto 6”, w którym burmistrz Stanisław Kłopot odniósł się do narastającego konfliktu. Podkreślił, że obwodnica jest inwestycją długo wyczekiwaną i że władze gminy zabiegały o nią od ponad 20 lat. Jednocześnie zaznaczył, że na obecnym etapie wszelkie zmiany projektowe są jeszcze możliwe. Burmistrz poinformował, że prowadzone są badania geologiczne mające sprawdzić możliwość przesunięcia trasy bardziej na północ. Zapewnił także o stałym kontakcie z PZDW oraz o gotowości wicemarszałka Piotra Pilcha i dyrektora PZDW do udziału w najbliższej sesji Rady Miejskiej. Dwa dni później – 14 maja – burmistrz ponownie odniósł się do sprawy w wywiadzie udzielonym „Gazecie Jarosławskiej”.
Pytania Bez Odpowiedzi
W całej sprawie pojawia się jeszcze jeden istotny wątek. Już 23 marca 2017 r. „Życie Podkarpackie” informowało, że: „Samorząd pruchnicki nie rezygnuje z budowy dłuższej obwodnicy z prawdziwego zdarzenia. Przy scaleniach już będzie zaznaczony ślad przyszłej drogi, tym samym w momencie budowy nie będzie problemów własnościowych.”
Dziś wielu mieszkańców zadaje pytanie: skoro od lat planowano przyszły przebieg obwodnicy i istniała możliwość zabezpieczenia odpowiedniego korytarza komunikacyjnego podczas scaleń gruntów, dlaczego tego nie zrobiono? Czy obecny konflikt i groźba ingerencji w istniejącą zabudowę są efektem wieloletnich zaniedbań planistycznych? Czy brakiem komunikacji pomiędzy samorządami? Na odpowiedzi mieszkańcy Pruchnika wciąż czekają.
Anonim
Kontrofensywa Kłopota
2026 rok dla „naszego burmistrza” Stanisława Kłopota nie zaczął się najlepiej. Mimo ponad dwudziesto letniego doświadczenia w samorządzie stracił większość w Radzie Miasta Pruchnika ograny jak dziecko przez radnych z niespełna dwu letnim doświadczeniem. Stracił wizerunkowo i nie tylko bardzo dużo. Wyszło również, że nie liczy się z mieszkańcami. Najlepiej to można było zauważyć przy temacie planowanej budowy obwodnicy Pruchnika. Jednak w błędzie byłyby ten kto myślał by że burmistrz Stanisław Kłopot podda się bez walki. W miesiącu maju ruszył z kontrofensywą medialną. Ukazał się filmik nakręcony przez gazetę z naszego miasta powiatowego. Na filmiku tym próbował przekonywać, że jest on z mieszkańcami Pruchnika, którzy są niezadowoleni z przebiegu obwodnicy, i że zrobi wszystko aby im pomóc. Niestety dla pana burmistrza wypadł on bardzo niewiarygodnie w kontekście tego co czynił w tym temacie wcześniej. Jak by tego było mało został wyemitowany inny reportaż w telewizji Rzeszów. Jego tematem na początek była obwodnica , jednak w dalszej części przeszedł już chyba samego siebie. Redaktor zadał mu pytanie o wody geotermalne. W tym momencie burmistrzowi wyłączył się twardy dysk i zaczął swoją bajkę, w którą zapewne niektórzy wieżą. Nie będziemy tu się na tym rozpisywać, gdyż każdy może sobie obejrzeć i wyrobić sobie własne zdanie. Nas bardziej interesuje kto za to lansowanie się zapłacił i ile. Bo w te jego bajki i obietnice dawno przestaliśmy wierzyć.
Kennedy